Tyle rzeczy pragnę Ci opowiedzieć, lecz po prostu nie mogę. Mój głos nie pokona tysiąca mil, które nas dzielą. Dlatego dzisiaj, gdy doszło do naszego ponownego spotkania, na które czekałam z utęsknieniem, mówiłam bardzo mało. Przytakiwałam Ci tylko, słuchałam Twojego głosu. Wiesz, tak bardzo kocham Twój głos, kocham słuchać Twoich historii. Poczułam się jak na naszym pierwszym spotkaniu, kiedy onieśmielałeś mnie w ten sam sposób. Cały tydzień układałam w głowie scenariusz naszego spotkania. Miałam udawać lwa, a znowu skończyłam z rolą myszki. Kolejny raz. Niech to. Gdy tak szłam obok Ciebie, czułam się, jak maleńka mrówka, którą w każdej chwili mogłeś przejechać swoim rowerem. Wykorzystywałam każda okazję, by zajrzeć w Twoje piękne, szare oczy. Ach, te szare oczy. Mój Szary, nie masz pojęcia, jaki jesteś idealny. Wiem, miałam tak na Ciebie nie mówić, ale dla mnie zawsze będziesz moim Szarym. Przywitałam Cię uśmiechem. Zamierzałeś zapłacić mandat za brak biletu na drugą strefę opłat. Czyżbyś jechał do Niej? Na tę myśl moje ciało zawrzało. Nie chcę, żebyś do niej jeździł.
Spędziłeś dzisiaj ze mną aż półtorej godziny, nawet nieco ponad. To był nieoczekiwany krok w przód, który niezwykle mnie zadowolił. Zaprowadziłeś mnie w kolejne, nieznane mi miejsca i przy pierwszym skręcie nasze nagie ramiona musnęły się niechcący, pobudzając każdą komórkę mojego ciała. Tak bardzo lubię, gdy mnie dotykasz.
I później, w połowie naszej drogi, która mogłaby trwać wiecznie, powiedziałeś mi, że za dwa lata opuszczasz ten kraj. Jak to? Pozostały mi tylko dwa lata z Tobą? To zdecydowanie za mało. Nie chcę Cię tracić. Nigdy. Już raz umarłam z tego powodu. Nie przeżyję kolejnego Twojego odejścia.
Ale cieszyłam się, że póki co, jesteś obok mnie, na rowerze, dostosowując tempo do mojego.
Zaprowadziłeś mnie w Nasze miejsca, gdzie beztrosko kwitła nasza zimowa miłość. Tak bardzo było mi smutno, że nie mogę Cię nawet przytulić, że jesteś mi tak daleki. Tak naprawdę nie wiem, co dzieje się teraz w Twoim szarym serduszku. Mówisz mi wiele, jednak tak bardzo mało. Spojrzałam tęsknie na przystanek, na którego tyle napisałeś sprayem jak bardzo mnie kochasz. Zastanawiałam sie, czy ten napis nadal tam jest. To było dla mnie tak wiele. Tyle wspomnień uderzyło do mojej głowy, obciążając styrane serce. Chciałam usiąść z Tobą na łące, tak, jak kiedyś. Liczyłam, że zaprowadzisz mnie na Odskocznię, ale skręciłeś w inną dróżkę. Pożegnałeś mnie na skrzyżowaniu, przed Urzędem Miasta. Wiedziałam, że nie zobaczę Cię przez kolejne trzy tygodnie. Trzy tygodnie. Jak to przeraźliwie brzmi. Stanęłam blisko Ciebie. Czy nie za blisko? Prawie czułam Twój oddech. Przepraszam, to po prostu z miłości. Życzyłam Ci tylko udanego wyjazdu. Przytuliłeś mnie szybko, to trwało ułamek sekundy, jednak był najpiękniejszy ułamek sekundy w ostatnim czasie, który musi wystarczyć mi na te trzy tygodnie. Cholera. Wróciłam do domu, przepełniona pustką. Wiesz, jestem samotnym człowiekiem. Właściwie czuję się tak samo, jak wtedy, gdy mnie poznałeś.
Wieczorem przeszłam się na spacer. Znalazłam piękne miejsce, które odwiedziłam zimą. Siedziałam tam wtedy, kiedy rozstaliśmy się na święta. Czułam się podobnie. Tęskniłam tak samo mocno. To miejsce jest przepiękne. Obiecałam sobie, że kiedyś Ci je pokażę. Gdy stoisz na tych skałach, masz poczucie, że stoisz na szczycie świata, a my mieliśmy tam właśnie się znajdować, pamiętasz? Położyłam się więc na dużym, płaskim głazie, patrzyłam jak zachodzi słońce. A potem wyciągnęłam rękę obok. To miejsce byłoby najpiękniejszym miejscem na Ziemi, gdybyś tylko leżał wtedy obok, gdyby moja dłoń dotykała Twojej dłoni...
Wtedy pustka uderzyła mnie ponownie. Zdałam sobie sprawę, że to niemal boli. Czasem boję się, że się kiedyś rozchoruję przez tę miłość. Czy to zdrowe dla mojego serca, umysłu? Dużo o Tobie myślę, praktycznie jesteś prawie jedyną myślą w mojej głowie. Mam nadzieję, że kiedy będziesz daleko, pomyślisz o mnie wieczorem, może napiszesz i wywołasz uśmiech na mojej twarzy. Pamiętaj, że czekam tu na Ciebie.
Kocham Cię,
Nathalie
.png)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz