W końcu przychodzi taki czas, kiedy musimy powiedzieć sobie "do widzenia."
Stoimy na rozstaju.
Splecione dłonie nie są w stanie już dłużej trzymać się w uścisku.
Puszczają się.
Dla każdego z nas zapala się nowa gwiazda.
Promienie wschodzącego słońca oświetlają nową drogę życia.
A cień trawi dawne chwile żalów i śmiechów, zamieniając je w zgliszcza dawnych uniesień.
Jedni z nas znajdują szczęście w kimś innym.
Inni odchodzą, bo wiedzą, że nie mogą dłużej trwać w tym samym miejscu.
Jeszcze inni wierzą, że ich odejście kogoś uszczęśliwi.
Przyrzekają, że nie zapomną.
Ale czyste obietnice zostają wkrótce splamione.
Przestajemy myśleć o tym, co niegdyś było sanktuarium naszego istnienia.
Dziś sakralizacji ulegają inne nasze wartości.
I to się zmienia...
Jednego dnia chcemy być młodzi, pieprzyć się pod gwiazdami, palić marihuanę...
Następnego pragniemy miłości.
Kolejnej miłości.
Potem pieniędzy.
Smaku zdrady.
A ostatecznie pragniemy błogiej śmierci.
Ślicznego, granitowego nagrobka.
Takie jest życie. Wszystko się zmienia.
Ludzie przychodzą,
Odchodzą.
Ale każdy z nich pozostawia w nas coś.
Coś co nas buduje.
Coś co pozwala nam iść dalej.
Coś co nas wzmacnia.
A także coś, co nas zniszczyło.
Nigdy nie wiadomo co czai się za następnymi drzwiami, które zechcemy otworzyć.
Dziękuję Wam wszystkim, którzy byli i są.
Za to że siejecie we mnie ziarna doświadczeń.
Za wszystkie chwile.
Za wszystko.
Nie wahajcie się otwierać nowych drzwi.
Nie wahajcie się skakać w głębokie wody.
Życie jest wasze.
Cokolwiek postanowicie.
Uczyńcie je pięknym.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz