music

wtorek, 20 listopada 2012

Słabo mi


 Lala patrzyła na niego oczami, w których błyskały iskierki pożądania i ekscytacji, bo myślała, że jej klient, robi to w celu dodania nieco smaku całej scenie, ale on nie żartował...

Szybkim i brutalnym ruchem zerwał jej stanik i odsłonił kształtne, lecz nierozwinięte jeszcze dziecięce piersi. Edwin ze złowieszczym uśmiechem położył dłonie na jej kobiecych walorach i ścisnął je z taką mocą, że Lala aż podskoczyła, wydając siebie cichy jęk, co jeszcze bardziej podnieciło napastnika. Czując, że szarpią go emocje, Edwin wykonywał kolejne czynności bardzo szybko. Zdarł dziewczynie już całą bieliznę, ale potrzebował czegoś, co zaspokoiłoby go zupełnie. Z kieszeni spodni, które właśnie zdjął, wyciągnął nóż i rozciął wierzchnią warstwę skóry na nodze  Lali. Dziewczyna szamotała się i próbowała krzyczeć, jednak Edwin z wielką siłą i sprawnością zatykał jej usta ręką. Zadawał coraz poważniejsze rany, dźgając dziewczynę coraz mocniej w różne części ciała. Lala czekała na śmierć, poddawała się sprawcy, bo wiedziała, że nie ma szans na ucieczkę. Edwin ostatecznie zakończył jej żywot wbijając zęby w jej tętnicę, niczym wampir. Gorąca krew trysnęła mu prosto do ust, a on zaznawszy tego smaku, który wzbudzał w nim euforię, wbił Lali nóż prosto w serce, a lejące się strumienie krwi, zlizywał z jej ciała z szaleńczą ochotą. Czuł, że nie wytrzyma napięcia, bo widok świeżych zwłok wprawiał go w ogromne podniecenie. Zdjął ubrania w ułamku sekundy i gwałcił martwe ciało Lali, które wylewało kolejne litry świeżego, czerwonego i gorącego płynu, który był dla niego ambrozją. Czuł, że lada chwila wybuchnie...

Po godzinie sceny rodem z horroru, mężczyzna czuł się spełniony i szczęśliwy. Wziął odświeżający prysznic i przypomniał sobie jeszcze raz przebieg całej sceny, co wywołało lekki uśmiech na jego twarzy. Zastanawiał się, czego potrzebowałby do ogromnego spełnienia. Nie raz bohaterami jego fantazji były dzieci. Dziewczynki, które ufały starszemu od nich panu, który zawoził je do domu. Takie, które nie spodziewały się tego, co z nimi zrobi...O tak...To by było coś, co niewątpliwie narodziłoby w nim wielką satysfakcję ze spełnienia żądzy, budzącej go co noc, nie dającej spokoju. Tak...wielka żądza.
Około godziny dwunastej opuścił motelowy pokój, nie zostawiając śladu po sobie. Zapakował ciało swojej ofiary w duży worek na śmieci, po czym cichutko zakradł się do sali kominkowej i wrzucił go razem z zawartością do ognia, który buchnął płomieniem, otrzymawszy nowy opał. Edwin stał jeszcze przez chwilę, patrząc na trzeszczący ogień. Wziął głęboki oddech i wyjechał, nawet nie wymeldowując się z miejsca zakwaterowania.


Zabiłeś mnie.
Dziękuję ci za wszystko.'











Brak komentarzy:

Prześlij komentarz