Siedziała na wzgórzu. Kąpała się w ciemnościach i delikatnym blasku lamp. Nad nią wisiał pokaźny Wielki Wóz. Marzyła o tym, by wsiąść do niego i zwiedzać nieznane zakątki niebieskiego sklepienia.Było tyle miejsc do zobaczenia, a ona musiała siedzieć właśnie na Ziemi. - kwarku całego wszechświata.
Niezauważalnie przeszła transformację.
Przez chwilę dumnie nosiła imię malinowego ciastka.
Nie zostało w niej nawet okruszka wczorajszego piękna.
Teraz na tym pagórku siedziała zmęczona z sinymi oczami
Bestia.
Wiatr wiał dziś bardzo bardzo silnie.
Tak, ten Wiatr.
Był daleko niej, a jednak blisko.
Dmuchał w nią z zawrotną prędkością, wprawiając jej włosy w rozpaczliwy taniec.
Czuł się źle i chciał, by to wiedziała.
Wiedziała bardzo dobrze.
Wyciągała ku niego ręce a on wiał nadal i nadal.
Rozwalał to wszystko.
Prosił tylko o ratunek.
Czuła się bezsilna.
Ale słuchała jego gwizdów.
Przyszła do domu.
Położyła się do łóżka.
Wiatr rozpaczliwie pukał w jej okna.
Otworzyła mu i pozwoliła wejść do środka.
Dzisiejszą noc spędzi w jej objęciach.
Uspokoił się.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz