Droga O.
Jesteś zapewne bardzo zdziwiona czytając to. Nie znasz mnie, ale ja dobrze znam Ciebie. Zamykasz się w swoich czterech ścianach. Jesteś egoistką. Nie wiesz czego tak naprawdę pragniesz. Pragniesz uwagi i litości. Wystawiasz się jako danie główne dla swojej psychiki, która pożera cię w zawrotnym tempie. Stwarzasz chore obrazy. Jesteś kreatywną artystką. Malujesz je w swojej głowie i boisz się ich. Patrzysz na swoje nadgarstki i widzisz kolejne stworzone przez siebie krwawe linoryty, przedstawiające historię Twoich męk. Pragniesz, by ktoś wreszcie docenił Twoją twórczość, zachwycił się Tobą, prawda?
Czy kiedykolwiek chciałaś wyrać się ze swojego ciała? Uciec daleko. Czy chciałaś przestać istnieć?
Czy kiedykolwiek powiedziałaś, że nikt Cię nie kocha? Wiem, milion razy. Jesteś pewna, że nie istniejesz dla nikogo i jesteś martwa w mniemaniu wszystkich. Zastanawiasz się skąd to wszystko wiem? To bardzo proste. Też taka byłam.
Skończona w oczach wszystkich których kochałam, niekochająca świata. Jestem niedoszłą artystką. Taką jak Ty. Zanim jednak powiesz jak bardzo nienawidzisz świata, pozwól, e coś Ci powiem. Alex. Mówi Ci coś to imię? Tak, Alex. Cień. Oddychająca jednostka, pragąca wyrwać się z tego świata. Rozerwany, rozszarpany. Codziennie zbieram kawałki jego duszy rozrzucone po podłodze. Myślisz, kto taki mu to zrobił? Odpowiedź jest prosta. To ta, której serce bije w Tobie, ta, której oczami patrzysz na beznadziejny świat.
Myślisz, że łatwo mi patrzeć na Niego, gdy wije się, płacze i błaga o pomoc? Kiedy rozbrzmiewają mi w głowie jego jęki. Kiedy stoję bezradnie ad tymi kawałkami jego i próbuję je posklejać, gdy żaden fragment do siebie nie pasuje?
Zastanawiasz się, dlaczego. Przecież jesteś niewinna. Przecież jesteś niespełnionym samobójcą. Spełnionym egoistą.
Jesteś ślepa.
Nie widzisz go, a on tam leży.
Zniszczony.
Zbrukany przez Twoje kaprysy.
Każdego dnia jego głowa płonie i staje się popiołem, by potem znów się narodzić i żyć pozorami.
Ja tylko zbieram ten popiół i nie mogę nic zrobić.
Czy wiesz jak to jest patrzyć na kogoś, kto gnije w Twoich oczach, a ty nie możesz nic zrobić Nie możesz cofnąć tego procesu. Patrzysz tylko jak powoli rozkładają się jego części i osłabiają go.
Chciałam tylko znaleźć jego kata. Cieszę się, że wreszcie mogę napisać do Niego osobiście. Kata? Tak, Ciebie, droga O.
Żaluję, że nie możesz zobaczyć tego, co mu zrobiłaś.
Żałuję że nie widzisz tego noża w swojej ręce, którym zadałaś mu już 689 ran. Noża, który wręczył Tobie, żebyś trzymała jego ostrze tuż przy jego sercu. Miał pieprzoną nadzieję, że nigdy go nie użyjesz. To jest właśnie pieprzona nadzieja, karmiąca miłość. Ale zrobiłaś to. Krew wyłania się z każdego jego zakamarka. Plami Twoje oblicze i maluje w Tobie winę.
Nie czujesz tego.
Nie czujesz.
Czy kiedykolwiek potrafiłaś kochać kogoś innego niż samą siebie? Czy potrafiłaś żyć dla kogoś?
Udawałaś tylko, że masz serce.
A tak naprawdę byłas pusta w środku.
Zazdrościłaś mu tego, że żyje, podczas gdy Ty byłaś martwa.
Wyssałaś z niego całe życie, samolubna istoto.
Całe życie, ty nędzna, pusta istoto.
Dałabym mu wszystko, nawet te stracone dni z Tobą.
Oddałabym wszystkie łzy, które wypłakał po Twojej stracie.
Oddałabym każdy uśmiech, który skradłaś
Każdy fałszywe słowo, które wypowiedziałaś, zwróciłabym Tobie.
Każdy krzywy gest.
Każdy złudny dotyk.
Każdy jego krzyk.
Dziś tak bardzo pragnę, byś po prostu rozpłynęła się w powietrzu.
Byś przestała krzywdzić innych w ramach siebie.
Zabrałabym mu dzień, w którym Cię poznał.
Dzień, w którym zrozumiał, że jest gotowy zrobić dla Ciebie wszystko.
Dzień, w którym stałaś się najważniejszą osobą w jego życiu.
Kiedyś go pozbieram.
Dostałam misję, którą Ty mi wyznaczyłaś.
Zniszczyłaś go.
Wiesz, droga O.
Kiedyś go odzyskam. Stanie tu przede mną oddychający i silny.
Wolny od Twoich sideł i Twojej toksyny.
A Ty będziesz martwa.
Oddasz mu całe jego życie, które zabrałaś.
Przywrócisz wylaną dla Ciebie krew.
Już nigdy nie zaznasz miłości. Cokolwiek to dla Ciebie znaczy.
Będziesz wić się w czeluściach piekieł trawiona przez pustkę.
Nie będzie o Tobie pamiętał.
Już nigdy.
Więc znikaj.
- Mirabella Menil






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz