music

piątek, 31 maja 2013

III rozmowa z doktorem

Zbliża się noc. Mirabell nieustannie wpatruje się w okno. Zwrócona tyłem do siedzącego nieopodal lekarza. Nie patrzy na niego, nie tknęła także posiłku, spoczywającego na stoliku.

- Mirabell, jeśli to ma mieć jakikolwiek sens, musisz zacząć mówić. Powiedz mi co cię gryzie, naucz się być wobec mnie szczera...

Cisza.

- Wiem, że podróż wgłąb siebie i rachunek sumienia są niezwykle wyczerpujące i miejscami bolesne...

Mirabell odwraca się w jego stronę. Jej oczy są wygasłe, lecz skrywają w sobie dziką iskrę.

- Zdecydowanie łatwiej będzie mi...napisać to. - wyrzuca z siebie.
- Świetnie, świetnie...- mówi doktor zachwycony nagłym odzewem ze strony pacjentki.
- Chciałabym tylko kartkę i długopis. - mówi sucho i odwraca się w kierunku okna.

Doktor spełnia jej życzenie i szybko kładzie przy niej owe przedmioty, po czym opuszcza szpitalny pokój.

| 30 minut później |

Mirabell śpi głębokim snem. Doktor wzdycha z ulgą i strożnie wchodzi do jej pokoju. Na stoliku leży zapisana kartka. Doktor zabiera ją szybko, siada obok i zaczyna czytać.

"Nie rozumiem tego, co mnie otacza. Jedyne co czuję to swoisty rodzaj zagubienia. Mam nieodparte wrażenie, że czegoś mi brakuję i nie mogę się tego pozbyć. Moja fizyczność nakazuje mi odrzucić to uczucie i traktować je jak ostrzegawczy alarm. Szukam i szukam czegoś, co znikło. A właściwie kogoś. Nie wiem kim jest, z całej siły odpieram to uczucie, ale gdy zamykam oczy, mój mózg przywodzi mi wyblakłe wspomnienie szarości. Szarość. Nie wiem, dlaczego wybrałam akurat ten kolor, ale to tak jakbym tęskniła za szarością. Jestem bardziej żywa, choć czuję jakiś opór przed rozmową z człowiekiem. 

Każdy człowiek w mojej szkole wydaje mi się być płytki. Nie chcę tam wracać. Gdy o tym myślę, chcę krzyczeć.  Nie mogę zobaczyć szlachetności w ich duszach. Są jakby uśpieni lub nader żywi. Ta żywość czasem mnie przeraża. Często mam wrażenie, że stoję pośrodku tłumu, a moje oczy nie mogą zarejestrować ruchu. Żyję w świecie zwolnionego tempa. Myślę, że to sprawia natłok gromadzących się myśli. One nie dają mi funkcjonować. Ciało, którym jestem, jest zapchane smutkiem i refleksjami.
Próbuję dowiedzieć się za kim tęskni, jednak nie potrafię. Czuję tylko trawiącą mnie pustkę. Czuję się jakby brakowało mi jakiegoś istotnego elementu. Szarość. Co takiego wiąże się z tym kolorem?
Teraz nazywam się Mirabell i mam przed sobą pustą tablicę. Wszystkie moje poprzednie powiązania zosały odcięte. Ale czuję się jak gdyby istniała pewna nierozerwalna więź w kolorze tej beznadziejnej szarości. Tęsknię za szarością, dlaczego to musi tak żałośnie brzmieć?
Powinnam położyć się spać. Noc działa oczyszczająco. Ktoś kiedyś tak powiedział, a może to tylko echo moich własnych myśli. Nie chcę już myśleć, chcę tylko spać. Moje Ciało zdecydoanie potrzebuje energii. Szarości.
Szarość kwintesencją mojego życia, celem każdej wędrówki.
Zapadam w sen."


Doktor spogląda na śpiącą Mirabell.
Wzducha powoli, jak gdyby z troską.

Witaj miłości, niszczycielu naszej planety...




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz