Stanęła na zimnych, łazienkowych kafelkach. Po jej ciele leniwie spływały krople.
Jej naga, klepsydrowa sylwetka odbijała się w lustrze.
Wpatrywała się w swoje głodne oczy.
Uchyliła usta. Woń jej oddechu przepełniona była duszącym pragnieniem.
Była tak bardzo głodna.
Odchyliła głowę do tyłu pozwalając jej mokrym włosom muskać piękne plecy.
Naznaczyła opuszkami palców niewidzialne linie na swojej apetycznej szyi, desperacko próbując zwabić Cię jak światło niewinną ćmę.
Chłodnymi dłońmi dotknęła swoich jędrnych piersi.
Obrysowywała swoje pełne wargi gorącym językiem,
Jej wyobraźnia przyniosła do nozdrzy Twój zapach i Twoje wargi, sunące delikatnie wzdłuż jej obojczyków.
Westchnęła.
Jej nogi mimowolnie oddalały się od siebie.
Ogień, który płonął w jej wnętrzu stał się boleśnie gorący.
Ekstaza płynęła w jej żyłach, odurzając jej zmysły niczym mocny alkohol.
W jej myślach byłeś Ty, obejmujący jej smukłą talię, badający każdy zakątek jej spragnionego ciała.
Doprowadzający ją do kosmicznej rozkoszy, która bezlitośnie zabiera jej wszystkie siły.
Tylko Ty i Ona jako słodko ogniste epicentrum upalnej nocy




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz