Wszyscy poszli spać
Zawiał nocny wiatr
Znużył ich ciążący świt
W sercach słychać zgrzyt
A mieli przecież jeszcze gwiazdy skraść
Nim ostatnia z nich miała spaść
Lecz dziś to mumie w stalowych łóżkach
Nadzieję rzucili w okruszkach
Może zjedzą ją gołębie, a może kolejny zje je wschód
Martwi w wannach wczorajszej goryczy
Wszyscy śpią, żaden nie krzyczy
Telefon milczy, jakby więzień w okowach
Zaciął się na kilku niewypowiedzianych słowach
Całe miasto zasypia, na jedno skinienie, na jeden gest
Nic nie zrobię, tak po prostu jest
Straciłam swoje moce.
Nawet nie umiem zmienić ich zycia.
Przecież obiecał, że się odezwie...
Obiecał...




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz