music

sobota, 26 stycznia 2013

Mów mi dobrze

Pod osłoną mroźnej, styczniowej nocy, ciągnęła Alexa za dłoń, prosto do Księżyca, który bacznie obserwował ich maleńkie sylwetki. Spragnieni jedynie swojej bliskości, nieświadomi tego, że właśnie będąc rozszczepieni przez szare pryzmaty ludzkiej powierzchowności stali się przyczyną rodzącej się w otoczeniu prewencji. Ale oni dwoje i jeden Księżyc ubrany w ich pożądliwe oddechy i kaskady żartów, które opowiadali podczas podróży swoim kosmicznym statkiem. Bieg ku szczęściu na silnych nogach. Dobrze było jednak należeć do jednej,  dwuosobowej załogi, być jedynie niezidentyfikowanym obiektem latającym migającym w oczach zainteresowanych gapiów.


Gdy dziergali serce, które jak ochronna otoczka, chroniła ich imiona, trzymając je na jednym, zakmniętym obszarze.
To, jak ją przytula, jak muska wargami jej szyję, wprawiając jej ciało w delikatne drżenie, niczym delikatną strunę gitary.
Gdy patrzy na nią z bliska, gdy spojrzenie to przekonuje ją w towarzystwie księżycowego świadka o nierozerwalności ich więzi. To uczucie, które wywołuje w jej wnętrzu, lato, które budzi zaspane motyle i wprawia w żwawy taniec.
Jej ciało, które mimowolnie przybliża się do jego ciała, ich dłonie, które splatają się w długi warkocz bliskości. Finalnie uczucie wygranej i odgłos wyimaginowanych fajerwerków, gdy ich wargi łączą się i dopasowują, przewracając domino pożądania.
Te stworzone dla siebie wargi.
Dla Alien to nie mogło wyglądać inaczej jak być ucieleśnieniem  , a nawet lepszym wydaniem zrodzonych w jej głowie marzeń. Ach, to przyznanie się przed samą sobą, że marzyła o nim od tak długiego czasu. Ta świadomość wyjątkowości i należenia właśnie do tego miejsca, gdzieś pod kurtką, pod żebrami.
Wszystko to nazywa się wielkim aktem scalania duszy i ciała, dającego początek nowej gamy wyższych uczuć.








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz