Gdy dziergali serce, które jak ochronna otoczka, chroniła ich imiona, trzymając je na jednym, zakmniętym obszarze.
To, jak ją przytula, jak muska wargami jej szyję, wprawiając jej ciało w delikatne drżenie, niczym delikatną strunę gitary.
Gdy patrzy na nią z bliska, gdy spojrzenie to przekonuje ją w towarzystwie księżycowego świadka o nierozerwalności ich więzi. To uczucie, które wywołuje w jej wnętrzu, lato, które budzi zaspane motyle i wprawia w żwawy taniec.
Jej ciało, które mimowolnie przybliża się do jego ciała, ich dłonie, które splatają się w długi warkocz bliskości. Finalnie uczucie wygranej i odgłos wyimaginowanych fajerwerków, gdy ich wargi łączą się i dopasowują, przewracając domino pożądania.
Te stworzone dla siebie wargi.
Dla Alien to nie mogło wyglądać inaczej jak być ucieleśnieniem , a nawet lepszym wydaniem zrodzonych w jej głowie marzeń. Ach, to przyznanie się przed samą sobą, że marzyła o nim od tak długiego czasu. Ta świadomość wyjątkowości i należenia właśnie do tego miejsca, gdzieś pod kurtką, pod żebrami.
Wszystko to nazywa się wielkim aktem scalania duszy i ciała, dającego początek nowej gamy wyższych uczuć.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz