Siedziała samotnie pod biurkiem, zupełnie jak przestraszony pies w swojej budzie. Tylko tutaj miała pewność, że nic jej nie grozi, a żadna ręka nie dosięgnie jej delikatnej skóry. Nazywali ją Niewidzialna. Też takie było jej marzenie. Mimo tego, jak bardzo zawiodło ją życie,
Chciała być dobra, dawać ludziom szczęście, lecz nie dostawać nic w zamian.
Chciałą być dobrym duchem, świecącą gwiazdą na niebie, ciepłym wiatrem, uśmiechem i słońcem.
Chciała być tylko obecna.
Pracowała jako aktorka w Teatrze Codzienności. W szafie chowała wiele masek na każdą okazję. Dumnie lezały na drewnianych półkach. Każda z nich inaczej się uśmiechała.
Patrzyła na swoje zranione ręce. Krew powoli złobiła koryto w jej zniszczonej skórze. Kapała na obdarte kolana, zmęczone klękaniem i błaganiem o lepszy los.
Kochała pewną dziewczynę. Na imię było jej Anioł.
Poznała ją przypadkiem. Zjawiła się w jej życiu zniszczona.Przepełniały ją lęki i fobie.
I tym razem Niewidzialna spełniła swoje pragnienie. Wybawiła ją i od tej pory mianowała ją Aniołem.
Anioł pragnęła zrobić to samo dla Niewidzialnej.
Niewidzialna to dostrzegała. Czuła jak cos tam w środku delikatnie kiełkuje.
Częstro jednak zawodziła Anioła. Mimo obietnic, odwiedzała śmierć, prosząc by straciła ją kosą.
Śmierć stała się jej przyjacielem a marność, nieodłącznym toarzystwem.
Lecz mimo wszystko kochała Anioła...
Mimo tych oszustw i łgań.
"Jest dobrze", mówiłal eżąc w szpitalnym łożu
Jest dobrze.
Kocham cię <333
Moja kochana dzika Amy :)



.gif)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz