Żadnej zmiana nie zagościła
Na Twej kruchej fizys
Odkąd znikłeś.
Mój Hiobowy przyjacielu
Nie patrzysz na mnie, patrzysz przeze mnie
Jam cieniem, w powietrzu skrytym
Gdzie się podziewasz
Hiobowy przyjacielu?
Kołaczę więc na próżno
W Twe zabarykadowane drzwi
Głusza towarzyszem.
Pustka sprzymierzeńcem
Gdzie się ukryłeś? Czy jeszcze żyjesz?
Gdzie się podziewasz
Hiobowy przyjacielu?
Krwię błękitną krwią niewinnego
Schnę i więdnę, brak mi wody
Brak wody mi.
Ostatnim więc fałszem wypełnij mnie
Nasyć obłudą i skrzywdź pamiętnie
Nie przyjmę spłaty w postaci zwróconych łez
Nie patrz na mnie
Hiobowy przyjacielu
Smutku nie maluj, radości nie wkładaj
Gdzie się podziewasz...
No gdzie się podziewasz
Hiobowy przyjacielu...
Rajskiego owocu prawdy
Na ustach drzemie smak
Poznałam cię...
Kiedyś w raju
Mój Hiobowy przyjacielu...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz