music

poniedziałek, 5 listopada 2012

Katastrofa

Wstałam rano. Nadszedł kolejny, szary, listopadowy dzień.
Obudziłam się pusta i ciężka.
Miałam wrażenie, że siedzenie w autobusie załamie się pod ciężarem mojego bólu. Wszystko było płytkie, szare. Droga mijała mi bardzo szybko.

Wysiadłam z autobusu. Wiedziałam, że niedługo zjawi się Patriell. Poszłam więc przed siebie. Jego autobus przyjechał niedługo po moim. Szłam do szkoły, słuchając Bring Me The Horizon. Gdy przełączałam utwór, usłyszałam kilak metrów za sobą jego śmiech, który wprawił mnie w ból serca. Poszłam w przeciwnym kierunku z nadzieją, że On pójdzie za mną...
Nie poszedł.

Pełna łez i histerii zawróciłam.
Szedł powoli...Sam. wybiegłam mu naprzeciw, wyciągnęłam rękę.
Podszedł do mnie i przytulił mnie. Rozpłakałam się jak dziecko. Płakałam głośno i mocno.

Chwilę później chodziliśmy po okolicy wyjaśniając swoje błędy. Bał się, idziałam to w jego oczach.

"Skrzywdziłaś mnie tym, że skrzywdłaś siebie" - mówił.

"Nie wiem czy mogę z tobą być, skoro to zrobiłaś."

Bajka trwała chwilę. Zawsze kiedy jestem bliska śmierci, kiedy wychodzę z tego z kolejnymi ranami, on tedy czule mnie przytula i mówi, że kocha...
Tylko wtedy tak naprawdę to czuje.
Może te dlatego to robię?
Żeby poczuć się kochana?
Sama już nie wiem. To takie dziwne.


Niby się pogodziliśmy a ja poczułam się jeszcze cięższa. Znowu muszę dźwigać ten ciężki związek na soich barkach.

Szczerze to mam ochotę wymiotować. Miażdżyło mnie to jak kamień.
Patriell jest jak wielki kawał szkła tak naprawdę. Trzeba go nosić ale też bardzo uważać żeby go nie uszkodzić. Bo może być naprawdę źle.

No i wieczorem następna kłótnia.
Wyzywanie.
Znów usłyszałam, że jestem głupia. W sumie przywykłam do tego.

I jeszcze ojciec.
Zaczynam coraz bardzoej go nie lubić.
Wszedł do pokoju, podniósł głos, a ja się rozpłakałam.
Mama próbowała ze mnie coś wydusić, ale ja nic jej nie powiem.
Po prostu nie chcę ojca.
Ciesze się ze wreszcie wróciła...
Ciesze się, że nie bede musiała znowu tego znosić.

Znowu pojaiły się te myśli w mojej głowie, że może to zrobię. Mam dosyć tej cieżkości w każdym mięśniu mojego ciała.
Mam dosyć.



Usunęłam większość kontaktów na GG.
Zdałam sobie sprawę, że tylko zaśmiecają mi liste i przywołują wspomnienia.
Nie chcę mieć już do czynienia z tą kłamliwą plagą nikczemników.

No i czekam na Alexa. On przynajmniej sprawia, że nie wariuję.
Ze wierzę w ten świat
Jest jedyną osoną która nie pozwala mi się czuć  jak leżący na dnie Atlantyku wrak Titanica.





Mówię mej miłości, by to wszystko zniszczyła
Odcięła wszystkie liny i pozwoliła mi spaść
Moja, moja, moja...
Właśnie w tym momencie, ten rozkaz jest najważniejszy

Mówiłam Ci, abyś był cierpliwy
Mówiłam Ci, abyś był subtelny
Mówiłam Ci, abyś zachował równowagę
Mówiłam Ci, abyś był miły

O poranku będę z Tobą
Ale to będzie już inna "życzliwość"
Będę trzymała wszystkie kwity
A Ty będziesz posiadał wszystkie długi

Dalej, powiedz mi biedna miłości co się tam stało
Nakarm się nadzieją z chudej piersi
Moja, moja, moja...
Posępny ładunek jest pełny, więc zwolnij przy rozstaniu

Mówiłam Ci abyś był cierpliwy
Mówiłam Ci abyś był subtelny
Mówiłam Ci abyś zachował równowagę
Mówiłam Ci abyś był miły




Mówiłam.

Wsypcie soli do moich oczu.
Nie chcę już płakać.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz