Tu, przy cieple kaflowego pieca, siedziałyśmy. Patrzyłam na jej spływające kaskadą na ramiona, piękne blond włosy. W jej błękitnych oczach drgały nerwowo płomienie świecy. Nasze śmiechy wypełniały smutną pustkę tego zimnego pomieszczenia. Lubię, gdy się uśmiecha. Lubię gdy jestem tego przyczyną. Trzymałam ją mocno za rękę, przytulałam się do niej. Wdychałam unoszący się w powietrzu zapach bajkowej magii.
- Wiesz, to jest niesamowite, zawsze byłam taka zimna, ale nagrzewam się w środku dzięki Tobie.- powiedziała Amy z wielkim uczuciem w głosie, który od razu skrępował moje serce w mocnym uścisku powstającej pętli przywiązania.
- Ja też. Dzięki Tobie. Nie wiedziałam, ze komukolwiek mogę dać jeszcze miłość.
- Możesz.
- Nie zostawię cię. - przysięgłam i przytuliłam ją mocniej.
Wiedziałam, to od tej chwili. Jest moją bratnią duszą. Kocham ją. Jestem gotowa zrobić dla niej wszystko, tak.
Moja kochana słodka Amy będzie kochana przeze mnie już zawsze.
Nie wyobrażam sobie, że mogłoby jej nie być.
Nigdy nie zapomnę żadnego z tych dni z nią tutaj.
W koncu nadszedł czas, że musiałam odjechać do domu, ale miłość rozpierała mnie od środka.
Kocham ją.
Kocham.
:)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz