music

niedziela, 18 listopada 2012

Apostrofa do Mesjasza


Znowu tu jestem.
Zmuszona do patrzenia w Ziemię
Przez Jego despotyczne dłonie
Prowadził mnie jak więźnia wprost do zamkniętej jaskini strachu.
Tu spocznę, opuszczona przez wszystkie siły, które mi zabrał.
To tutaj będę witać kolejne ciemne świty
A On będziesz trzymał zlecenia kolejnych zabójstw
Na mnie.
Więc spoczywając na zimnej, skalnej posadzce
Zastanawiam się ile zabójstw potrafię przeżyć
Ale przeżyję.
Ile razy pozornie odrodzę się jeszcze na nowo?
Odrodzę się.
Kiedy ktoś mnie stąd wybawi...
Siedzę  w środku, wypatruję Cię, mój Mesjaszu
Kwiat elizejskich pól, który mi podarujesz
O ile kiedykolwiek będzie dane mi go ujrzeć.
Wdycham zapach wilgotnej zgnilizny, wydobywający się z mojej klatki piersiowej.
Może tak umiera miłość?- pytam siebie.
Może posiedzę jeszcze trochę przy ogniu ostatniej nadziei.
Zagram martwą piosenkę na harfie swojej rozpaczy
Przywołam Cię, może usłyszysz mój ryk, siedząc  na kamieniu w stumilowym lesie...









Ból to jeden z elementów życia. Akceptując go, można w cierpieniu znaleźć zadziwiającą satysfakcję. A co ważniejsze, intensywne przeżywanie własnego bólu ułatwia czerpanie przyjemności z bólu innych.


W nieszczęściu i rozpaczy, kiedy wydaje się, że zapadnie wieczna noc, nadzieja spływa wraz z uświadomieniem, że towarzyszem nocy jest dzień, że ciemności zawsze ustępują przed światłem, a śmierć rządzi tylko połową stworzonego świata, życie zaś drugą połową.

- Dean Koontz

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz