Stała na parapecie. Chłód wbijał swoje sztylety w jej martwe ciało. Znowu tutaj stała.
Znów ta cholerna, rozpościerająca się krawędź.
Chce umrzeć.
Ma tego dość.
Jak zwykle zabijają ją takie małe rzeczy...
Milion os żądlących jej ciało.
Mogłaby zasnąć, chociaż na małą chwileczkę.
Krew cieknąca z jej nadgarstka powoli krzepła.
Jest słaba.
Za słaba by stać.
Spadła.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz