Szukam w polu zgubionej części siebie
Łzy przecinają moją duszę.
O tak, nawołuję cię nadaremnie.
Nawołuję nadaremnie.
Ściany bardzo lubią moje spokojne towarzystwo.
Jak to dobrze jest z nimi...pomilczeć.
Pierdolę, nie wiem co pisać.
Nie wierzę w wieczność.
Nikogo nie ma.
Ale nie umieram...
Brakuje mi Ciebie...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz